Strzyżowski High Level
Źródło: Krystyna Maciaszek
02 Jul 2015 12:42
tagi:
Gomola, Cyklokarpaty, Strzyżów
RSS Wyślij e-mail Drukuj
Gdy przed pięcioma laty pierwszy raz brałam udział w strzyżowskiej edycji Cyklokarpat, właściwie od razu dostrzegłam bardzo wysoki poziom organizacji całej imprezy: sprawnie działające biuro zawodów, w którym każdy uczestnik, oprócz miłej obsługi otrzymywał pamiątkowy kubek (mam go do dziś); właściwie funkcjonujące sektory startowe (w Strzyżowie zawodnicy nigdy nie „mylili” swoich sektorów…); świetnie wytyczona, oznaczona i zabezpieczona trasa z odpowiednią ilością bogato zaopatrzonych bufetów. Od kilku lat regularnie startuję w tym cyklu maratonów, zakosztowałam wielu edycji, jednak niezmiennie, ta strzyżowska pozostaje moją ulubioną.

W tym roku Strzyżów wita nas upalnie. Oj, będzie mi się dzisiaj ciężko jechało, gdyż jestem z gatunku tych zawodników, którzy źle znoszą wysokie temperatury. Jakże zabawnie w tych okolicznościach przyrody brzmi słowo – rozgrzewka. Jednak przed startem pasuje te swoje nogi trochę rozkręcić i przygotować do ciężkiej pracy. Ruszam więc na mały rekonesans po okolicy. W oddali widzę kłębiące się burzowe chmury, no cóż, może być ciekawiej, gdy pojawią się dodatkowe „atrakcje”. W myślach pocieszam się słowami, że już niejedną burzę na trasie przeżyłam, bywały też takie z gradem (oryginalny masaż pleców gratis), no a po burzy zazwyczaj przychodzi ochłodzenie, tak bardzo mi dzisiaj potrzebne.

opis

Pierwsze wyjazdowe kilometry z miasta jedziemy asfaltem, najpierw jest płasko i szybko, lecz po chwili zmagamy się z pierwszym podjazdem. Następnie wjeżdżamy w teren, jest fajnie, bo sucho (jakaż to miła odmiana po Polańczyku). Ale szybko przekonuję się, że to wyjątkowo suche podłoże ma również swoje poważne minusy. Gdy zaczyna się szybki zjazd polną drogą, dwaj jadący przede mną panowie wzniecają ogromne tumany kurzu. Robi się mocno nieciekawie, jadę ze sporą prędkością, mając przy tym właściwie zerową widoczność. Zdrowy rozsądek nakazuje mi zwolnić, tak też czynię. Panowie nieco odjeżdżają, kurz nadąża opadać, a wraz z nim moja adrenalina.
Następne kilometry upływają mi bez niespodzianek, czego nie mogą powiedzieć niektórzy zawodnicy. Otóż brak błota na trasie, sprzyja rozwijaniu ryzykownych prędkości. Dla kilku osób, właśnie ta prędkość była zgubna. Niektóre zakręty okazywały się zbyt ciasne, a ścieżki pomiędzy drzewami zbyt wąskie. Jednak mam nadzieję, że wśród poszkodowanych obyło się bez poważniejszych kontuzji.

opis

Sama trasa maratonu została świetnie zaprojektowana, wiodła ciekawymi terenami Pogórza Strzyżowsko – Dynowskiego i Czarnorzecko – Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego z wymagającą, techniczną pętlą poprowadzoną przez tereny Rezerwatu Herby. Ilość asfaltów ograniczona do trudnego do wyeliminowania minimum. Jako osoba jeżdżąca dystans giga, podkreślam tutaj zachowanie właściwych proporcji długości pomiędzy dystansami. Tutaj różnica wynosiła niespełna 20 km. Zawodnicy rywalizujący na dystansie mega mieli do pokonania 53 km, giga 72 km, różnica przewyższeń wynosiła 600 m. Oznakowanie i zabezpieczenie wzorcowe, dawno nie miałam okazji widzieć tylu ludzi zabezpieczających trasę, wskazujących właściwy kierunek jazdy, oraz wyposażonych w dodatkowe rezerwy wody pitnej. Na ostatnich kilometrach wyścigu, na krętym asfaltowym zjeździe umieszczono tabliczki z napisem : „NIE ŚCINAJ ZAKRĘTU”. Rewelacyjny sposób na poprawienie czujności i koncentracji zmęczonych kilkugodzinną jazdą zawodników. Jestem pod wielkim wrażeniem dbałości organizatorów o bezpieczeństwo zawodników.

Wjeżdżającym na metę uczestnikom, wraz z bloczkiem na posiłek regeneracyjny, wręczano regionalne łakocie – strzyżowskie krówki, jak zapewniają organizatorzy – najlepsze na świecie. Podczas dekoracji zwycięzców, bardzo miła niespodzianka spotkała wszystkie dekorowane panie. Oprócz pamiątkowych, oryginalnych medali, dyplomów i nagród, wręczano nam bukiety kwiatów.

opis

W tym roku odbyła się już siódma edycja strzyżowskiego maratonu, z rekordową jak na Cyklokarpaty frekwencją, bo na wszystkich dystansach sklasyfikowanych zostało ok. 600 zawodników. Z roku na rok zawodników przybywa, sądzę, że jest to najlepszy dowód na to, że warto tu przyjeżdżać. Kolarskie Stowarzyszenie Strzyżów MTB Team na organizacji maratonów zna się wyjątkowo dobrze.

opis

Na zdjęciu organizatorzy strzyżowskiego maratonu. Dobra robota! Dziękujemy!

Komentarze:
Tego artykułu jeszcze nikt nie skomentował.
Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby skomentować ten artykuł.
Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się i w pełni korzystaj z usług serwisu.
Grupa Kolarska
Gomola Trans Airco
Get the Flash Player to see this rotator.
Wirtualne360
Gomola Trans Airco
Panorama 360, Gomola Trans Airco  - Team MTB

Najpopularniejsze artykuły
Subskrypcja
Promuj serwis LoveBikes.pl
RSS Wyślij e-mail Facebook Śledzik Gadu-Gadu Twitter Blip Buzz Wykop



Polecamy
Wejdź i zobacz!
Wspieramy:
MTB Marathon MTB Trophy MTB Challenge
© 2012-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie zawartości serwisu zabronione.
All right’s reserved.